Dojść do Pełni... czyli o dniu codziennym i świątecznym, o Rodzince i tradycjach, o bieganiu i tańcu, o decu i innych twórczościach, o radościach i smutkach, o pięknie wokół mnie!

czwartek, 11 lutego 2010

czwartek tłusty

Ja tylko na chwilkę, gdyż zaraz pędzę na pociąg który zawiezie mnie nad morze, aby spędzić tam przesympatyczny dzionek!

Żeby tradycja została zachowana to zapraszam na faworki...dziś można jeść do woli słodkości, faworaki, pączaki i nie patrzymy drogie Panie co się z naszymi boczkami dzieje...tak więc życzę smacznego!!!!

po pierwsze: zrobić dużo dużo dużo


po drugie: trzeba smażyć, smażyć, smażyć

Po trzecie: ładnie podać...



I zajadać do woli



Jeszcze raz smakusiego dnia wszystkim!!!!

5 komentarzy:

  1. Jejku! A ja w tym roku zupełnie zapomniałam, że umiem robić faworki!! Nie ma rady, czas to nadrobić...

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja zamiast faworków... idę na siłownię. Niestety zima zrobiła swoje i muszę zgubić trochę ;) Ach... faworki... pyyyszne pewnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pychota :)

    Ładnie u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No niestety,zajadałam do woli.Warto było

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tak patrzę, to żałuję, że nie zjadłam.Ja smakuję najpierw oczami i wyobraźnią,a te faworki zdjęciowe mają smak, zapach i chrupkość - niebo w gębie!

    OdpowiedzUsuń

Dzięki za Twoje słowa!Aga